00:00:20:Napisy cudem wykombinowa Laszku:0
00:00:25:Piwa mu za to, albo i dwa:)
00:00:52:Las Vegas Parano
00:00:59:"Kto staje si potworem |ten zrzuca ciar bycia czowiekiem"
00:01:03:Bylimy na rodku pustyni |gdy poczulimy kopa
00:01:22:pamitam e powiedziaem: |"mam zawroty gowy
00:01:26:moe ty poprowadzisz
00:01:31:nagle usyszaem straszny ryk |i niebo wypeniy nietoperze
00:01:37:skrzeczay i latay wok samochodu
00:01:40:usyszaem: "Jezu co to za zwierzaki"
00:01:45:Pieprzone winie!!!
00:01:47:Mwie co?
00:01:50:Niewane, teraz ty prowadzisz
00:01:55:Nie wspomniaem o nietoperzach |biedak zaraz je zobaczy.
00:02:10:Pieprzone winie, lataj
00:02:16:Mielimy dwie torby trawy,75 tabletek Meskaliny,|5 znaczkw LSD,
00:02:23:p solniczki kokainy i ca galaktyk przymulaczy i rozmieszaczy,
00:02:29:a take litr Tequlla, litr rumu, |skrzynk piwa
00:02:33:pl litra surowego eteru i dwa tuziny amelu.
00:02:38:Nie potrzebowalimy wszystkiego,
00:02:41:ale jak czowiek zacznie ju zbiera dragi nie moe si opamita
00:02:45:Martwi mnie tylko ten eter
00:02:48:nie ma nic gorszego i nieodpowiedzialnego |ni facet w cigu eterowym
00:02:55:wiedziaem e niebawem go odkorkujemy
00:02:59:"Wedug kongresu w zeszym roku|160 onierzy amerykaskich
00:03:03:zgineo przez narkotyki |w tym 40 w Wietnamie..."
00:03:09:Jeden mach chopie |jeden mach poza kolejk
00:03:14:siedze sam na pustym dworcu |jeden mach poza kolejk
00:03:20:Jeden mach ty durniu, |poczekaj a zobaczysz te nietoperze
00:03:33:Podrzumy go.
00:03:35:Co? Nie!
00:03:37:Nie moemy tu sta.
00:03:39:To kraina nietoperzy.
00:03:45:Jasna cholera, pierwszy raz bd jecha kabrio!
00:03:48:Naprawd? Jeste na to gotowy?
00:03:52:Jestemy twoimi przyjacimi, nie tak jak inni.
00:03:55:Doc gadania bo poszczuje ci pijawkami.
00:04:01:aduj si.
00:04:07:Zastanawiaem si, ile jeszcze wytrzymamy.
00:04:13:Jak zaczniemy do niego bekota, |co on wtedy zrobi.
00:04:16:Ta pustynia bya ostatnim domem bandy Mansona,
00:04:19:jeli mj prawnik zacznie wykrzykiwa |o atakujcych nas nietoperzach i paszczkach?
00:04:25:Utniemy mu gow i zakopiemy gdzie |byo jasne e nie moemy go puci,
00:04:33:donis by na nas jakie lokalnej, nazistowskiej bojwce
00:04:37:cigali by nas jak psy.
00:04:40:"Powiedziaem to?" czy tylko pomylaem |mwiem, czy syszeli mnie?
00:04:45:OK, on tylko podziwia ksztat twojej czaszki.
00:04:50:Postanowiem sobie z nim pogada, jeli mu wyjani to si wyluzuje
00:04:57:Chciabym co tobie wytumaczy, czy mnie syszysz!?!
00:05:03:Nawietle ci spraw.
00:05:06:Mamy niebezpieczne zlecenie, moemy straci ycie.
00:05:10:Jestem doktorem dziennikarstwa, chodzi o wany materia.
00:05:16:Dokd to, siadaj!
00:05:19:Nie ap mnie za szyj!
00:05:21:Pojawiy si kiepskie wibracje, ale dlaczego?
00:05:25:Nie mielimy porozumienia? Zniylimy si do poziomu bestii?
00:05:30:Kierowca jest moim prawnikiem |to nie byle dure ktrego zgarnem z ulicy.
00:05:36:Chyba jest Saomaczykiem, ale to nie wane.
00:05:40:Masz uprzedzenia? |Nie?
00:05:45:Wiedziaem e nie, bardzo sobie ceni tego czowieka, |zapomniaem o piwie, chcesz?
00:05:51:Moe eteru? |Co?
00:05:54:Niewane, przejdmy do sedna sprawy,
00:05:58:wczoraj siedzielimy w Polo Lunch w hotelu Beverlyhaos.
00:06:04:Pilimy Singapurlinks z meskalin,
00:06:07:trujc si przed rzeczywistoci roku paskiego 1971
00:06:17:Moe czeka pan na ten telefon |Moe.
00:06:32:Dzwonili z kierownictwa,
00:06:43:w Las Vegas czeka na mnie Lasardo, |portugalski fotografik, zna dalsze szczegy
00:06:49:Mam tylko zameldowa si w apartamencie |on mnie znajdzie. Co ty na to?
00:06:55:Nieza kabaa, bdziesz potrzebowa konsultacji prawnika,
00:07:01:jako twj adwokat radz wynaj ci szybki kabriolet.
00:07:05:Przyda ci si kokaina, magnetofon z odpowiednia muzyk,
00:07:10:koszule z Acapulko, wyno si z LA na co najmniej 48 godzin.
00:07:16:Weekend do tyu, bo musz z tob jecha,
00:07:22:musimy uzbroi si po zby.
00:07:28:Skoro mamy jecha, jedzmy z wykopem.
00:07:33:Tak si realizuje amerykaskie marzenia. |Czekajcie!!!
00:07:40:Tylko gupki nie pojechay by t torped do koca. |Jasne.
00:07:46:Musimy to zrobi. Co to za materia?
00:07:49:Mind400, najdrosze wycigi motocykli.
00:07:55:Super widowisko na cze jakiego Bogola,
00:07:58:ma luksusowy hotel Mind w Las Vegas, tak mwi prasa.
00:08:03:Jako adwokat radzi ci kupi motocykl, |inaczej nie bdziesz wiarygodny.
00:08:09:Bdziemy musieli troch to podhartowa, to czyste dziennikarstwo.
00:08:25:atwo zdobylimy dragi i koszule,
00:08:27:ale magnetofon i samochd w pitek
00:08:30:o w p do sidmej w Hollywood to zupenie inna para kaloszy.
00:08:34:Piknie brzmi, trzymaj si tego |facet ma kart kredytow.
00:08:41:Nie daj si palantowi nabra. |Zdajesz sobie spraw z kim do kurwy rozmawiasz?
00:08:50:Bde za p godziny.
00:08:55:Jeszcze sklep muzyczny, musimy mie spor kas.
00:08:59:Jezu Chryste, zaatwione!
00:09:01:Tak to jest z wami Saomaczykami,
00:09:03:nie wierzycie w uczciwo kultury biaego czowieka.
00:09:08:Byo ju zamknite, ale sprzedawca obieca na nas poczeka,
00:09:13:mielimy opnienie bo kto przed nami zabi przechodnia.
00:09:19:Nowe kopoty wystpiy przy wynajmowaniu auta.
00:09:22:Prawie wszystko gotowe, niech pan tylko podpisze,
00:09:27:prosze uwaa tylko na te auto.
00:09:39:wity Boe, przejechae przez betonowy garb| i nawet nie zwolnie.
00:09:44:Jechae jakie 70 km/h. |Nic si nie stao,
00:09:47:zawsze tak sprawdzam skrzyni biegw. |To naprawd bardzo adny dugopis.
00:09:56:Chyba nic nie pilicie? |Ani troch, jestemy odpowiedzialni.
00:10:03:Do diaba zabrae mi dugopis. |Cholerni hipisi!
00:10:12:Przez reszt nocy koowalimy towar |i pakowalimy si,
00:10:16:zarzucilimy po meskalinie |i poszlimy popywa.
00:10:21:Jazdy bya inna, |inicjacja zacnoci naszego narodowego charakteru,
00:10:27:moliwoci jakie daje ten kraj |ale tylko miakom.
00:10:33:Mamy tego po pachy. |Jasne!
00:10:38:Nawet mj adwokat to wie, |pomimo swej rasowej uomnoci,
00:10:42:a ty?
00:10:44:Powiedzia e tak, ale jego oczy |mwiy zupenie co innego, okamywa mnie.
00:11:05:Lekarstwo!|Co?
00:11:07:Lekarstwo!|A tak, ju,
00:11:11:on choruje na serce, ma dusznic bolesn, |ale mamy na to lekarstwo
00:11:16:prosz, cignij porzdnie wierszczyku.
00:11:25:A teraz do doktora.
00:11:42:Co jest, co my kurwa robimy na rodku pustymi?
00:11:46:Wezwijcie policj, potrzebujemy pomocy,
00:12:00:Prawda.|Prawda?
00:12:05:Przecie jedziemy do Vegas zabi barona |narkotykowego, dzikiego Henriego.
00:12:12:Czemu? Znamy go od laty, ale on nas wydyma.
00:12:17:Wiesz co to znaczy. |Wiesz prawda?
00:12:23:Dziki Henry posun si za daleko,
00:12:27:wyrwiemu mu eb z puckami zjemy je.
00:12:32:Co w tym si kraju dzieje, eby taki kutafon mg
00:12:36:okrada doktora dziennikarstwa
00:12:40:Dziki za podwiezienie, nie martwcie si o mnie.
00:12:43:Zaczekaj, chodmy na piwo.
00:12:48:Bde za nim tskni.
00:12:51:Przesu si. |Widziae jego oczy?
00:12:53:Jedziemy std pki nie znajdzie jaki gliniarzy, |przesu si grubasie.
00:12:58:Mielimy tu prawdziwego wira.
00:13:05:Muielimy zdy do hotelu Mind na rejestracj,
00:13:09:w przeciwnym razie musielibymy paci za pokj.
00:13:20:Widziae jak Bg nas zaatwi.
00:13:24:To nie Bg, to ty na zaatwie, |jeste pieprzonym agentem antynarkotykowy,
00:13:28:to bya nasza kokaina, cholerny capie, ty kutasie
00:13:32:Lepie uwaaj, peno tu spw, do rana zostan z ciebie koci
00:13:37:Ty pieprzona dziwko. |To twoja powka sonecznego kwasu.
00:13:49:Ile potrzyma? |Jako adwokat radz ci grza penym gazem,
00:13:54:to bdzie cud jeli dojedziemy tam nim zamienisz si w besti.
00:14:05:Zameldujesz si w hotelu pod faszywym nazwiskiem
00:14:08:i bdziesz chcia dokona oszustwa na kwasowym haju? |Mam nadziej.
00:14:13:Jeszcze 30 mil, bylimy ju nie daleko
00:14:18:Posiadanie marihuany 20 lat, handlowanie doywocie
00:14:48:We bilet, we bilet
00:14:56:Musz go mie, prawda? |Zapamitam ci.
00:15:01:Poczuem nie opisany strach
00:15:17:Oblaem si potem, |mam zbyt gst krew na Nevad
00:15:20:OK, grzecznie i spokojnie,
00:15:26:nazwisko, stanowisko, legitymacj prasowa i nic wicej
00:15:36:Bya 16-letnia kelnerk na tym parkingu, |podziurawili jej ciao,
00:15:42:a potem wyssali krew, chodzio im chyba o szyszynk
00:15:50:To narkotyk nie zwracaj uwagi, to iluzja
00:15:56:Cze!!! Nazywam si Raul Diuk, jestem na licie
00:16:06:darmowy lunch, wiedza, wszystko zapacone
00:16:12:mj prawnik jest...
00:16:18:ze mn i nie widz na licie jego nazwiska |musimy dosta ten apartament
00:16:25:tak musimy, co jest grane, |co dalej?
00:16:31:Pokj nie jest jeszcze gotowy
00:16:34:ale kto pana szuka.
00:16:37:Ja nic nie zrobiem!
00:16:39:Zajm si tym.| On cierpi na serce, mam duo lekw.
00:16:44:Jestem doktor Gomez, przygotuj pokj |my zaczekamy w barze.
00:17:06:Chtnie si napije.
00:17:11:Skorzystam.|Spadaj, spadaj.
00:17:18:Podobao mi si to.
00:17:22:Zjemy po orzeszku, tylko one mog ci pomc, orzeszki.
00:17:34:Napewno jeste wag.
00:17:43:Kto to jest Lasardo, czeka na nas na 12 pitrze pokj 1250.
00:17:50:Nie pamitaem, znaem te nazwisko, |ale nie mogem si skoncentrowa,
00:17:56:wokl nas zdarzay si straszliwe rzeczy.
00:18:00:Zamw buty do golfa, bo nie wyjdziemy std ywi.
00:18:06:Nie da si chodzi w tym bocie.
00:18:54:Znalazem si w zoo penym gadw, kto da im bud,
00:19:01:wkrotce rozszarpi nas na kawaki.
00:19:07:Widziaem si z Lasardo, mwi e jest fotografem
00:19:13:odbio mu gdy wspomniaem dzikiego Henriego, |wie e chcemy go dopa.
00:19:20:Co z tymi butami do golfa!
00:19:25:Wieli Boe spjrz na t band, namierzyli nas. |To stolik prasowy.
00:19:32:Musimy podpisa dokumenty.
00:19:39:Gotowy? Jeste gotowy?
00:19:44:Nie zostawiaj mnie!
00:19:48:Dwa sandwicze klubowe i jeszcze dwa.
00:19:53:Raz, dwa trzy, cztery koktajle krewetkowe
00:19:58:i 9 wieych grejpfrutw.
00:20:00:Witamina C to jest to.
00:20:03:Na niebie wida wielka machin, to jaki elektryczny w.
00:20:09:Leci na nas. |Zastrzel go.
00:20:13:Jeszcze nie, chce pozna jego zwyczaje.
00:20:16:Motocyklici lubi podje
00:20:19:Musz odwie wzek, dzikuje, ale musz odwie wzek.
00:20:26:Ty draniu.
00:20:27:Zostawiam ciebie na 3 minuty, |a ty zaraz wrzeszczysz o jaki gadach.
00:20:34:Co ty pleciesz?
00:20:35:Przestraszye ludzi, chcieli wzywa gliny wrciem na czas.
00:20:41:Nie podchod do mnie.
00:20:46:Dali nam przepustki prasowe, ebymy ci wycignli.
00:20:50:Boe kto to? |Cakiem od tego wytrzewiaem.
00:21:00:Chwileczk.|Jasna cholera.
00:21:05:Cze, jestem Lasarda.
00:21:20:Jest tam.
00:21:26:Lasarda, twj fotograf. |Nie jeste Portugalczykiem
00:21:29:Przegapilicie rejestracje motocykli:
00:21:34:(wymienia motocykle)
00:21:51:wszytkie bardzo szybki, to bdzie bardzo adny wycig.
00:22:08:Sam wyjd.
00:22:11:Wiemy o co ci chodzi.
00:22:24:Posuchaj on nas oszukuje, widz to w jego oczach.
00:22:36:Wyacz to.
00:22:45:Zawodnicy byli gotowi o wicie.
00:22:49:Dla niektrych wycigi Mind 400 s lepsze
00:22:53:ni super puchar, CentukyDerby i wycigi Roland Okland razem wzite.
00:23:00:Zjedzaj si tutaj szczeglne typy.
00:23:03:Odpieprz si.
00:23:06:Pora wyldowa i pomyle jak si zabra za nasze zadanie,
00:23:11:pora bra si do roboty. Kto nie pi w nocy ten nie ma ochoty
00:23:16:na kaw i "donaty", lecz na ostrego klina.
00:23:20:Bylismy przecie mietank sportowej ur(nalistyki)
00:23:26:Zebralimy si w Las Vegas z powodu tych wycigw,
00:23:29:ale przy takiej okazji nie mona si obija
00:23:42:Pienidz w grze. |Zabij ciao to i gowa umrze.
00:23:50:Waciwie koniec lat 60-tych, ALi pobity przez czowieka-hamburgera.
00:23:54:Kennedych zabili mutanci. |Hej startuj!
00:23:57:Cholera, szybko
00:24:00:Panie i panowie, witamy na starcie wycigu Mind400,
00:24:05:zwysizca otrzyma 50 ty. dolarw
00:24:09:czeka nas ciki, morderczy wycig motokrosowy.
00:24:15:I poszli, spod tylnich k tryskaj piropusze piachu.
00:24:25:(komentator cigle co pieprzy)
00:24:53:Na start czekao jaki 190 motocyklistw, |mieli startowa po 10 co 2 minuty.
00:25:08:Jasna cholera jaki dzi dzie, sobota czy niedziela?
00:25:19:Widzielicie wycig!
00:25:21:Do 10.00 wszyscy byli ju na trasie.
00:25:25:Ten wycig zamieni si w zawody na wytrzymao.
00:25:30:Pianie o nim w dziennikarskim stylu byo absurdem.
00:25:38:Wsiadaj!
00:25:44:Musz wyprbowa rne obiektywy i filmy, eby zrobi fotki w tym kurzu.
00:25:52:Co jest?
00:25:56:Piperzone karabiny maszynowe
00:25:59:Naparzaj do nas, to pole bitwy, spadamy std bo nas rozwal.
00:26:07:O nie, o Boe.
00:26:13:Gdzie ten wycig
00:26:15:Jestemy dobrymi amerykaskimi patriotami, tak jak wy.
00:26:21:Jaki oddzia?
00:26:24:Prasa sportowa, przyjaciele, najemnicy.
00:26:35:Jedziemy.
00:26:38:Powodzenia panowie, zboki.
00:26:42:Do punktu obsugi. |Nie, nie, musimy jecha, musimy wszystko zobaczy.
00:26:47:Nadszed czas na powtrn ocen caej sytuacji.
00:26:52:Zwalniam ci, cholerny bawan.
00:27:01:Nie chc ci wicej widzie. |Musz zrobi te zdjcia!
00:27:12:Wycig si ju rozkrci, start widziaem, tego byem pewien,
00:27:17:ale co teraz, co bdzie dalej?
00:27:30:Wcz radio, wcz magnetofon, odkr to cholerne okno,
00:27:35:posmakujmy chodnego wiatru pustyni o to wanie chodzi.
00:27:41:Teraz pena kontrola, sypiemy w sobot gwn drog Las Vegas,
00:27:46:dwch kumpli w straacko czerwonym cabrio,
00:27:50:nagrzani, usmarowani, przypani, dobrzy ludzie.
00:27:56:Jasna cholera, ale cena, hotdogi po 29 centw.
00:28:03:Przyjechalimy tutaj si bawi czy pracowa?
00:28:08:Oczywicie e pracowa, saatka krabowa za 20 dolarw.
00:28:16:Jako twj adwokat radz ci |jedz do Tropicany znajd Gaia Lombardo.
00:28:22:Dlaczego?|dlaczego co?
00:28:25:Dlaczego mam paci grube dolary, eby zobaczy trupa?
00:28:29:W moim zawodzie zawsze trzeba robi w kursie.
00:28:34:Co ty wyprawiasz? To nie jest parking, spadaj!
00:28:39:Tu nie wolno. |Przepraszam, co?
00:28:45:Nie wolno tu parkowa! |Czemu to ze miejsce?
00:28:48:To jest chodnik. |Musimy zaparkowa .
00:28:54:Nie parkuje si na chodniku |Przyjechalimy a Los Angeles.
00:29:01:Jestemy kumplami Debbie
00:29:07:Tutaj popisywa si Bob Howe, Frank Sinatra.
00:29:14:adna tam cerata i plastikowe palmy,
00:29:18:to wysokiej klasy zacisze dla lubicych puszcza kas.
00:29:24:Jest ju na scenie? |Przykro mi mamy ju komplet.
00:29:31:Przyjechalimy a z LA.| Nie ma ju miejsc za adn cen.
00:29:35:Sram na miejsca, jestemy kumplami Debbie, rwaem j.
00:29:43:Pjdziesz do sdu.
00:29:46:Chodz pogadamy chwil, twoje podejcie zdradza brak wiary
00:29:54:W Nevadzie to nielegalne.
00:29:56:Jak si nazywasz?
00:29:58:Ja? Tony Picecata. A jak pan si nazywa?
00:30:04:Jest na prawie jazdy.
00:30:08:My si chyba znamy, jako was wcisn, ale stacie na kocu.
00:30:14:Po duej awanturze wpuci nas za darmo pod warunkiem,
00:30:18:e bdziemy sta z tyu i nie bdziemy pali
00:30:24:Panie i panowie, pustynna oaza przedstawia,
00:30:27:wspania i niepowtarzaln Debbie Raynolds
00:30:33:Dobry wieczr panie i panowie, to szczcie goci tutaj,
00:30:40:pora na rock'd'rool!
00:31:04:Wpakowalimy si do wehikuu czasu
00:31:07:Ty ajzo! Dowiem si gdzie mieszkasz i spal ci dom zasracu.
00:31:14:Co si stao? |Pewnego dnia wrzuc tam bomb.
00:31:35:To tu, tu nie bd si nas czepia.
00:31:41:Gdzie eter? Meskalina ju nie dziaa.
00:31:50:Grzmotniemy sobie,
00:31:55:moe by.
00:32:06:Szataski eter,
00:32:08:robi z ciebie wiejskiego pijaka z irlandzkiej powieci,
00:32:12:rozkojarzenie czynnoci ruchowej, zaburzenia widzenia i rwnowagi
00:32:17:mzg panikuje odizolowany od rdzenia krgowego.
00:32:22:To ciekawe bo widzisz swoje wygupy, ale nie panujesz nad nimi.
00:32:32:Podchodzisz do barierki i wiesz eby wej musisz da facetowi dwa dolary.
00:32:38:Ale gdy jeste w rodku wszystko idzie nie tak.
00:32:43:Popychaj ci jacy pretorianie,
00:32:45:a ty mylisz co jest, bo syszysz bekot.
00:32:49:Wszytko si popieprzyo, to nie moja winna.
00:32:55:Eter znakomicie pasuje do Las Vegas,
00:32:57:tutaj uwielbiaj pijanych, wiey towar.
00:33:03:Przepychaja przez koowroty, a w rodku puszczaj wolno.
00:33:08:Panie i panowie, chopcy i dziewczta, gocie w kadym wieku,
00:33:15:Bazooka Casino Cirkus przedstawia latajcych Feliny's.
00:34:38:Wsplnik radzi sobie ze zmara babk |wspinajc si po nodze z noem zbach,
00:34:42:ale ta jazda bya wyjtkowo ostra.
00:34:46:Caa mietanka spotkaa by si w Bazooka Cirkus, |gdyby nazici wygrali wojn
00:34:51:to bya szsta rzesza.
00:34:53:Prosz obstawia tu kady wygrywa.
00:34:57:Sprbujcie zestrzeli paszteciki z sutkw tej ysej lesby |kul z waty cukrowej.
00:35:09:Podjdzcie to tego cuda, za 99 centw twoja posta,
00:35:12:wielkoci 60 metrw pojawi si w centrum Las Vegas,
00:35:16:za kolejne 99, bdziesz mg przemwi, wszyscy ci usysz,
00:35:20:bedziesz mia 60 metrw
00:35:26:Eter przestawa dziaa, kwas dawno przesta,
00:35:30:ale meskalina trzymaa.
00:35:33:Dobra meskalina buja powoli, trzeba czeka godzin,
00:35:38:w poowie drugiej godziny szukasz gocia ktry puci ci cienki towar
00:35:43:i wtedy bomm.
00:35:46:Nie chce nic mwi, ale ten lokal mi si udziela.
00:35:50:Chyba dostaje stracha
00:35:54:Przyszlimy tu po amerykaskie marzenie, wpadlimy w wir
00:35:59:zrozum, e znalelimy gwny nerw.
00:36:02:Wasnie przez to mam stracha.
00:36:08:Tam dwie babki rn si z misiem polarnym.
00:36:10:Tylko mi tego nie mw, nie teraz.
00:36:15:To mj ostatni drink, ile chcesz mi poyczy?
00:36:19:Nie duo, a co?
00:36:21:Musz spada,
00:36:23:wyjecha z kraju.
00:36:27:Uspokuj si, za kilka godzin dojdziesz do siebie, siadaj.
00:36:31:Nie ciemniaj, jeszcze godzina w tym miecie i kogo zabije.
00:36:37:OK, poycz ci fors.
00:36:41:Zrobimy to, musz szybko wyjecha.
00:36:44:Zapacimy rachunek, wstawaj powoli, to bdzie dugi spacer.
00:36:50:Ogie
00:36:55:Pac ci za pieprzenie si z misiem?
00:36:57:Co? Co ty powiedzia?
00:37:01:Jest pijany. |Uwaaj na swojego kumpla.
00:37:04:Prosz pani, prosz pana, dziecko, to powinno wystarczy
00:37:15:Widz ze si kurwa nie poddajecie.
00:37:18:Gdzie on poszed? Dokd?
00:37:25:Kiedy to stanie?
00:37:28:Zatrzymaj si. |Nic z tego.
00:37:31:Nieruszaj si.
00:37:38:Skacz!
00:37:41:No kicaj!
00:37:46:Ty tchrzliwy draniu.
00:38:03:Przewrcie si, chodmy.
00:38:05:Jaki sukinsyn mnie popchn
00:38:09:Zosta tu i id do puda, ja spadam, no chod maniaku.
00:38:13:Niczego nie chce.
00:38:19:Jaki sukinsyn kopn mnie w plecy.
00:38:22:Pewnie kelner, chcia ci dorwa za tekst do kelnerki
00:38:26:Te winie mnie dobij.
00:38:31:Zjedzamy, gdzie winda? |Nie podchod do windy, tego wanie chc,
00:38:37:zamknc nas w puszcze i cign do piwnicy.
00:38:43:I nie uciekaj bo bd strzela.
00:38:49:Ty prowad, co ze mn jest nie tak.
00:39:03:To nie te drzwi.
00:39:05:To nie jest dobre miasto, eby grza psychodeliki,
00:39:07:otaczay nas niezwykle negatywne wibracje
00:39:10:doszlimy do pokoju, ale nie moglimy otworzy drzwi.
00:39:16:To skurwiele zmienili nam zamek. |Ju?
00:39:21:Pewnie przeszukali nam pokj, Jezu Chryste koniec z nami.
00:39:35:Zamykaj, acuchy te!
00:39:44:Nikogo nie ma. |Skd si tu wzi?
00:39:49:To Lasarda. |Tak, mylaem ze nam si przyda.
00:39:53:Po co?
00:39:54:Po co, moemy tam wej i zmie go z ka strumieniem |z wza poarniczego
00:40:02:Dajmy spokj temu durniowi, mwi e wczeniej si pooy.
00:40:06:Wiedziaem, poderwa moja laluni
00:40:13:T ma blondyneczk z ekipy filmowej? Mylisz ze posuwa j w kakako?
00:40:17:Moesz si mia. |Pewnie zasoni jej oczy.
00:40:22:Wszystkie biaasy s takie same. Boe wszechmogcy.
00:40:27:Skd masz tego sukinsyna?
00:40:32:Obsuga przysaa, do krojenia limonek.
00:40:38:Limonek? Jakich limonek?
00:40:41:Przecie nie rosn na pustyni,
00:40:45:ten cholerny grubas, mogem go zabi gdy miaem czas,
00:40:52:zgarn mi j.
00:40:58:Pamitaem j, mielimy z ni problem w windzie,
00:41:03:mj adwokat zrobi z siebie gupka.
00:41:17:Pewnie jeste zawodnikiem?
00:41:22:Ona mwi do ciebie.
00:41:28:W jakiej jeste klasie? |Co? O co ci kurwa biega?
00:41:34:Na czym jedzisz, |krcimy materia o wycigach dla telewizji,
00:41:42:pomylaam e moe nakrcimy ciebie?
00:41:47:Mnie, jed na...|Matko Boska pomylaem, stao si.
00:41:52:Jedze na wielkich bydlakach, na prawdziwych kredensach.
00:41:58:Jestemy z filmowej druyny Wincent Black Shawdow.
00:42:02:Gwno prawda. |Co?
00:42:05:Gwno prawda.
00:42:10:Sdze ze jest tu jaki tpy, przesu si
00:42:13:jest tu jaki tpy sukinsyn. |Ty rowy skurwielu.
00:42:18:Pokae ci to lepiej ni mgbym wyrazi.
00:42:21:Masz zapalniczk?
00:42:25:Nie
00:42:32:Nie ufasz mi?
00:42:36:Nie bj si, znam ich.
00:42:39:Chcesz jej zaimponowa, zrb to ze mn.
00:42:58:Policja ju tu jedzie, zaraz ci zgarn.
00:43:05:Daj mi ten cholerny klucz
00:43:17:Odu ten n. |aziem cay dzie, ju jest w kieszeni.
00:43:32:Cholera, to powana sprawa,
00:43:38:ta dziewczyna zrozumiaa, zakochaa si we mnie,
00:43:45:to by kontakt wzrokowy.
00:43:58:Wykastrujmy tego sukinsyna.
00:44:03:Daj spokj temu pojebowi.
00:44:06:Umwie si z nim, wystawie mnie.
00:44:19:Posuchaj, lepiej od tego majchra,
00:44:21:pomyl rozsdnie, kae umy samochd.
00:44:25:Po latach obcowania z punami czowiek uczy si jednego,
00:44:30:moesz stan plecami do faceta, ale nigdy do przypanego,
00:44:35:zwaszcza gdy macha ci przed oczami myliwskim noem.
00:44:47:Co ja tam robiem, co oznaczaa ta podr?
00:44:52:Krciem si w koo w zapanym amoku?
00:44:56:Czy przyjechaem do Las Vegas napisa artyku?
00:45:05:Kim s ci ludzie? Co to za twarze?
00:45:09:Skd si wzili?
00:45:12:Wygldaj jak karykatury handlarzy uywanymi samochodami.
00:45:16:Sodki Jezu, strasznie ich duo jak na 4.30 w niedziel rano.
00:45:21:Nadal goni za amerykaskim marzeniem,
00:45:23:wizj zwycizcy wyaniajcego si z chaosu przedwitu
00:45:28:z zatchego kasyna Las Vegas.
00:45:37:Krc koem, kr, zrb ze mnie bogacza.
00:45:45:Jasny gwint!
00:45:48:Spokojnie, naucz si cieszy z przegranej.
00:46:14:Jasna cholera, niezy potop,
00:46:16:niedotykaj, nie baw si tym.
00:46:23:O Boe, ykne cay kwas?
00:46:28:Tak jest, muzyka!
00:46:31:Mdl si ebym znalaz torazyn inaczej bd kopoty.
00:46:34:Muzyka, wcz tam.
00:46:36:Jak tam?|Jeferson Alfreim "White rabit".
00:46:41:Jeste pip, wyjedam za dwie godziny,
00:46:44:stuk ci na miazg w tej cholernej wannie.
00:46:52:Zrb mi tylko przysug, prosz ci o dwie godziny,
00:46:57:dwie godziny snu przed wyjazdem.
00:47:01:Podejrzewam e czeka nas dugi dzie przed wyjazdem.
00:47:06:Spij dowoli.
00:47:09:Chyba nie chcesz porazi si prdem.
00:47:42:Nie dotykaj tego, do jasnej cholery,
00:47:52:wa z powrotem.
00:47:58:Jeszcze raz, musze tego posucha.
00:48:01:Musz posucha tego fantastycznego tekstu,
00:48:05:kiedy krlik sam odgryza sobie gow,
00:48:11:wrzc ten pieprzony magnetofon do wanny do mnie.
00:48:17:Pierdol si, kompletnie ci odbio, wybije tob dziur w cianie,
00:48:21:umrzesz w 10 sekund, bd kopoty.
00:48:24:Gwno prawda.
00:48:28:Nie przyzywaj mi, jestem kapitan Achab.
00:48:37:Spokojnie cholerny psycholu, wa do wanny, |bo wpakuje ci to do pieprzonego garda.
00:48:46:Nie zmuszaj mnie ebym go uy.
00:48:48:Dobra, to chyba jedyne wyjcie, sprawdz czy wszystko gra,
00:48:56:mam go wrzuci, gdy White Rabit osignie apogeum?
00:49:04:A ju mylaem e bd musia o to poprosi  ktr z pokojwek.
00:49:12:Zrobie to od czego ma si przyjaci.
00:49:25:Zamknij oczy, grzeczny chopczyk.
00:49:33:Zamknij si, marnujesz mj czas!
00:49:38:Goniej czowieku, goniej...
00:49:43:Zamknij oczy, dziesi, dziewi,
00:49:51:sto jedenacie, siedemdziesit dwa, trzy
00:50:06:Musz si przespa.
00:50:30:Gaz, gaz zawicy, chcesz?
00:50:36:Zrobi by to? |Czemu nie.
00:50:39:Ty skurwielu. |Minut temu prosie ebym ci zabi,
00:50:43:teraz ty chcesz zabi mnie, powinienem wezwa policj.
00:50:48:Wkurzye si, nie ma po co wzywa glin.
00:50:55:Nie mam wyboru, nie usn gdy ty chodzisz na kwasie
00:51:00:i chcesz mnie powiartowa.
00:51:04:A kto mwi o wiartowaniu,
00:51:09:chciaem tylko wyci ci na czole mae "z".
00:51:14:Wracaj do wanny, yknij troch czerwonych,
00:51:18:wyjaraj trawy, walnij Her, rb co chcesz,
00:51:23:ale daj mi troch odpocz.
00:51:29:Wstawaj kochanku wini! Jazda!
00:51:40:Musisz wzi si do pracy, cholera, ale kana.
00:51:46:Ty pody, pieprzony adwokacino, jestem doktorem dziennikarstwa.
00:51:58:Upierz sobie gacie, doronij w kocu.
00:52:09:Pas wzi go w swoje szpony,
00:52:11:nastpnym faz pewnie bdzie cholernie intensywny koszmar.
00:52:16:4 godziny katatonicznej rozpaczy.
00:52:30:Ignorujcie ten koszmar w azience,
00:52:34:to jeszcze jeden uciekinier z pokolenia mioci.
00:52:39:Mj adwokat nie rozumia opinii byych narkomanw,
00:52:42:e bez narkotykw mona mie wikszy odlot.
00:52:47:A teraz to ja te nie.
00:53:23:1965, wielka fala kwasu w San Francisco.
00:53:30:Pamitam pewn noc w knajpie Matrix byem tam, |Matko Boska jestem tam.
00:53:38:jasna cholera, byem ofiar eksplozji narkomani,
00:53:45:urodzony wczga zarzucajcy co si da.
00:53:50:Czy kto chce LSD?
00:53:54:Mam tu wszystkie skadniki,
00:54:00:potrzebuje tylko meliny eby je poczy.
00:54:10:Na pocztek yknem tylko p kwasa, |reszt rozsypaem na rkaw koszuli.
00:54:21:Co jest grane?
00:54:25:Ten biay proszek na moim rkawie to LSD.
00:54:52:Przy odrobinie szczcia jego ycie legnie w gruzach,
00:54:56:bdzie myla e za drzwiami w jego ulubionych barach
00:55:01:faceci w czerwonych koszulach maj ogromnego kopa od czego
00:55:05:czego on nigdy nie pozna.
00:55:13:Ta nerwowa noc przypomniaa dziwne wspomnienia,
00:55:17:minea 5 lat, 6, wydaje si ze cae ycie,
00:55:24:apogeum ktre nigdy si nie powtrzy.
00:55:31:San Francisco w poowie lat 60-tych,|wyjtkowy czas i wyjtkowe miejsce.
00:55:36:Ale aden opis, mieszanka sw, |muzyki czy wspomnie, nie oddadz odczucia,
00:55:42:e bye tam i ye tam w zaktku czasu i wiata. |Cokolwiek to znaczyo.
00:55:58:Obd panowa wszdzie i o kadej porze, |wszdzie moge wskrzesza iskry,
00:56:06:mielimy kosmiczne poczucie sensu naszych dziaa, |czulimy e wygrywamy,
00:56:13:i to dawao nam sil, |poczucie nieuchronnego zwycistwa nad siami za.
00:56:21:Nie w sensie militarnym, tego nie chcielimy,
00:56:26:zatriumfowaa by nasza energia, mielimy wiatr w aglach,
00:56:32:jechalimy na grzebieniu piknej wysokiej fali.
00:56:37:A teraz ledwie pi lat pniej, |mona ze stromego wzgrza z Las Vegas
00:56:44:spojrze na zachd i przy dobrym wzroku dostrzec lini wodn,
00:56:52:miejsce w ktrym fala si zaamaa i cofna.
00:57:14:Obsuga!
00:57:20:Dziendobry.
00:57:22:Czego chcesz, no czego!
00:57:28:Wyno si to nie moje, wynocha,
00:57:31:mam bro, wyno si. |Mam rachunek
00:57:36:chodzi tylko o podpis.
00:57:40:Nie ruszaj si, nikomu ani sowa
00:57:49:Decyzja o ucieczce zapada nagle, a moe nie.
00:57:55:Moe wiadomie j planowaem czekajc na odpowiedni moment,
00:58:00:rachunek stanowi bodziec, poniewa nie miaem ani centa,
00:58:05:koszt zamwie wynosi od 39 do 46 dolarw na godzin
00:58:10:przez 48 godzin, niewiarygodne, jak to si mogo sta?
00:58:16:Gdy zadaem sobie to pytanie nie byo ju kogo pyta,
00:58:21:mj zasrany adwokat doktor Gonzo znikn, |pewnie wyczu kopoty.
00:58:31:Panika,
00:58:33:poczuem j na plecach jak pierwszy dreszcz kwasowego kopa,
00:58:38:zaczem odbiera rzeczywisto.
00:58:45:Utknoem, sam w Las Vegas, nagrzany na maxa, bez forsy,
00:58:50:ani artykuu do gazety, na dodatek miaem
00:58:55:do zapacenia gigantyczny rachunek hotelowy
00:59:00:Nawet nie wiedziaem kto wygra wycig, moe nikt.
00:59:09:Tylko spokojnie, jestem do uczciwym obywatelem,
00:59:15:lincze drobne przestpstwa, ale nic wielkiego.
00:59:20:Na szczcie wyniosem wczeniej do wozu mydo i grejpfruty,
00:59:24:teraz musiaem si tylko wymkn.
00:59:29:Czekaj.
00:59:33:Panie Duke. |O kurwa.
00:59:38:Szukalimy pana. |Koniec gry dopadli mnie,
00:59:42:tyle dobrych ksiek napisano w wizieniu, |sucham?
00:59:48:Telegram do pana, waciwie do niejakiego Thomsona, |ale z dopiskiem
00:59:53:do rk Raula Duke'a, rozumie pan co z tego?
00:59:57:Tak, i to duo.
00:59:59:Szukaem w ksice tego Thomsona, |pewnie jest z waszego zespou.
01:00:04:Tak, przekae mu.
01:00:07:Zastanowi nas podpis doktora Gonzo na telegramie z Los Angeles,
01:00:11:przecie on jest w hotelu.
01:00:14:Postpi pan susznie, |wiadomoci prasowe zawsze s kodowane,
01:00:18:zwaszcza od doktora Gonzo.
01:00:26:Kiedy doktor wstanie? |Wstanie jak to?
01:00:32:Kierownik chciaby si z nim spotka, taki ma zwyczaj
01:00:39:spotyka si z gomi paccymi due rachunki,
01:00:44:zaprzyjania si z nimi, rozmowa ucisk, wie pan
01:00:48:Tak, ale na pana miejscu poczeka bym a doktor zje niadanie,
01:00:52:bywa bardzo przykry, Jezu Chryste!
01:01:00:Bdzie mu mona przeszkodzi jeszcze przed poudniem?
01:01:05:Telegrem jest do zawiy, jest od Thomsona, a nie do niego,
01:01:11:musze jecha, spiesz si na wycig.
01:01:15:Ale wycig ju skoczony. |Nie dla mnie.
01:01:19:Zjedzmy lunch! |Za momencik.
01:01:27:Jezu, koszmarne fale paranoi, obd, strach i odraza,
01:01:33:nieznone wibracje, wynosi si, psy byy coraz bliej,
01:01:40:czuem te wstrtne bestie, zrb to dla mnie panie,
01:01:45:daj mi jeszcze 5 godzin haju nim zgniecie mnie mot,
01:01:48:pozwlcie mi uciec z tego gruchota i tej pustyni.
01:02:01:Ty draniu, to twj obowizek, zaopiekuj si mn,
01:02:06:bo bdziesz mia mnie na sumieniu.
01:02:17:Zatrzymaj si!
01:02:25:Rzadko kto zna psychologi glin z drogwki,
01:02:29:zwyky kierowca spanikuje i zjedzie na bok, |glina bdzie takim gardzi
01:02:37:Niech dra zacznie ci ciga,
01:02:41:nie skuma jak rozumie wczony twj prawy kierunkowskaz
01:02:45:i myli e szukasz waciwego miejsca eby pogada
01:02:50:dopiero po chwili zorientuje si ze musi skrci o 180 stopni,
01:02:54:ale ty bdziesz na to gotowy, pucisz hamulec i dasz do dechy.
01:03:11:Cze, co sycha?
01:03:16:Co ty wyprawiasz?
01:03:21:Poka prawo jazdy. |Prosz bardzo.
01:03:29:A niech mnie diabli. |To ja.
01:03:39:Moge to prosi.
01:03:41:Wpieprzyem si.
01:03:51:Masz dwie skrzynki piwa, kosz grejpfrutw, |stos koszulek i rcznikw, arwki.
01:03:58:Wiesz co oznacza taka jazda?
01:04:00:Wiem, jestem winny, rozumiem popeniem przestpstwo,
01:04:04:przyznaje ze jestem pieprzonym zbrodniarzem.
01:04:09:Dziwne podejcie. |Moliwe.
01:04:13:Podejrzewam e powiniene si zdrzemn, |nie daleko jest teren biwakowy
01:04:19:przepij si tam kilka godzin.
01:04:23:To na nic nie spaem kilka nocy, nawet nie pamitam ile,
01:04:28:jesli usn, zejd na 20 godzin.
01:04:33:Po co ci dwa myda? |Chce by czysty.
01:04:42:Zrobimy tak, zapisze w protokole |e zatrzymaem ci za szybk jazd,
01:04:50:poradziem jecha na najblisze pole biwakowe, stj!
01:04:58:Poradziem ci jecha na pole biwakowe, |to twj cel podry, jasne?
01:05:05:I dobrze si wypij, rozumiesz mnie?
01:05:14:Daleko std do Baker, chciaem zje tam lunch.
01:05:19:To nie w moim rewirze, granice miasta s o 3,5 km od pola biwakowego,
01:05:25:dasz rad? |Sprbuj, od dawna chce wstpi do Baker, duo o nim syszaem.
01:05:36:Maj wspaniae fruttidemare,
01:05:38:facet w twoim stanie powinien sprbowa krabw ldowych.
01:05:46:wietne  arcie. |Kraby ldowe?
01:05:49:Czemu nie?
01:05:55:Spjrz mi w oczy. |Wszystko w porzdku?
01:06:05:Da by mi buzi przed odjazdem? Jestem tu bardzo samotny.
01:06:19:Czuem si zgwacony, knur zaatwi mnie na caego,
01:06:23:bdzie chcia mnie teraz przyapa jak gnam do LA,
01:06:30:oczywicie ze skorzystam z tego biwakowiska,
01:06:33:jestem niezwykle wdziczny za pana trosk, panie funkcjonariuszu
01:06:38:We si w gar, jeli pognam do LA na pewno mnie zgarnie,
01:06:46:to nie pora na popisy, to dolina mierci.
01:06:56:O kurwa, wity Jezu, to on.
01:07:09:Ruszaj pieprzony sukinsynu.
01:07:18:Dopadli mnie, tkwi na cuchncym skrzyowaniu, zwanym Baker,
01:07:22:zbliaja si, bd mnie tropi jak besti.
01:07:26:Kto, mwisz jak paranoik. |Potrzebuje prawnika.
01:07:30:Co robisz w Baker, nie dostae telegramu?
01:07:33:Jakiego ty draniu? Skopi ci dup.
01:07:38:Ty p mzgu, miae by w Vegas, wynajem ci apartament we Flamingu.
01:07:43:Miae zaj si konferencj prokuratorw okrgowych,
01:07:48:zrobiem rezerwacj, wszystko zaatwiem,
01:07:51:Co ty do cholery robisz na rodku pustyni?
01:07:55:Nic, niewane, to zwyky wygup, wanie jestem przy basenie we Flamingu
01:08:02:jaki karze przynis mi telefon z kasyna, mam tu otwarte konto,
01:08:07:spadaj obcokrajowcom wstp wzbroniony.
01:08:13:Taki jest wiat, ca energi emituje wielki magnes,
01:08:21:nie mogem mu si sprzeciwi, musiaem wraca do Vegas, |nie miaem wyboru.
01:08:30:Musiaem pozby si auta, wiele osb mogo go pozna, |szczeglnie policja z Vegas.
01:08:38:Na szczcie moja karta kredytowa bya wana, to by genialny samochd.
01:08:46:Wraz z innymi gadetami wart by 10 tysicy.
01:08:49:Tylne okna skakay jak aby w dynamitowym stawie,
01:08:54:deska pena bya izotyrycznych licznikw, |ktrych nie umiaem odczyta
01:09:00:Nawet gdyby w Vegas zebray si psy, kultura dragw i tak by kwita.
01:09:06:Pociga mnie fakt, e po ostrym przekrcie w jednym z hoteli,
01:09:11:jad przez miasto i melduje si w drugim.
01:09:14:Ja i tysic glin z ameryki, pewny siebie, wjedam midzy nich.
01:09:20:Witamy w hotelu Flaming.
01:09:45:Przybyem w nie por.
01:10:12:Jestem szefem policji z Michigen,
01:10:14:ju ci mwiem ze dostaem t pocztwk z potwierdzeniem rezerwacji.
01:10:22:Przykro mi, ale jest pan na licie rezerwowej, |rezerwacji dla pana dokonano w...
01:10:34:motelu Moonlight przy bulwarze Paradise.
01:10:37:Zapacilimy ju za pokj!
01:10:40:To znakomity hotel tylko 16 przecznic std, |jest tam basen, sauna...
01:10:46:Suchaj pedziuchu, dawaj mi tu zaraz kierownika, mam ju do twoich bzdur!!!
01:10:55:Bardzo mmi przykro. Wezwa takswk?
01:11:02:Oczywicie ja syszaem co on naprawd mwi.
01:11:05:Posuchaj zasrany kurduplu, przez cae ycie pomiatali mn gliniarze
01:11:12:wszystkich stopni, wciekli i chorzy na wadz, ale teraz moja kolej,
01:11:21:pierdol si andarmie, tutaj ja rzdz.
01:11:26:Nie chce przerywa, ale szybko zaatwi moj spraw,
01:11:30:nazywam si Raul Duke, mj prawnik zrobi rezerwacj.
01:11:34:Oczywicie.
01:11:39:Baga jest w tym biaym cadilacu, prosz go przynie,
01:11:42:prosz te burbon, WhiteTurkey,
01:11:50:butelk rumu, troch lodu i kilka limonek.
01:11:55:Zaatwione, prosz si nie martwi i mw mi Swan.
01:12:06:Dobra Swan, bardzo dzikuje.
01:12:11:Wiem to ohydne, ale wszystko na pewno si uoy.
01:12:23:Zobacz co narobie, |nie zostalibymy w tym hotel nawet jeeli bycie nas bagali.
01:12:48:Nie ma jak w domu, co jest!!! Cholera!!!
01:12:58:Przesta, odgryzie mi nog! Ty zdegenerowana winio.
01:13:02:Nic nie poradz, to Lucy, jak Lucy In The Sky With Diamonds.
01:13:08:Lucy spokojnie do cholery, pamitaj co si stao na lotnisku.
01:13:18:Doc tego, to mj klient Lucy, pan Duke, synny dziennikarz.
01:13:26:Paci za ten pokj, jest po naszej stronie, uwielbia artystw.
01:13:34:Lucy maluje portrety Barbary Streisont, prawda?
01:13:42:Ten namalowaam z telewizji. |Naprawd? Przyjechaa tu a z...
01:13:49:jaki to stan? |Z Monatany.
01:13:54:eby da ten portret Barbarze, idziemy dzi do Americany,
01:13:58:by spotka j za kulisami.
01:14:02:Bardzo potrzebowaem spokoju, odpoczynku, ale nic z tego,
01:14:09:bo mj zakwaszony adwokat rozpocz zaloty.
01:14:15:Pewnie ju sprowadzili samochd, wic moe
01:14:25:ty go i ja go, wy go,
01:14:30:pchniemy go, to go wargo, z bagago, znikago.
01:14:45:Oczywicie, jasne, chodmy po towar, zaraz wrc.
01:14:51:Daj buzi, jeden buziak.
01:14:55:Czemu nie?
01:15:14:Z Bogiem.
01:15:19:Jakie masz plany? |Plany?
01:15:23:To dziecko w azience.
01:15:25:Lucy? Poznaem j w samolocie. Ma odjazd religijny.
01:15:34:Daem jej procha zanim si zorientowaem, ona nigdy nawet nie pia.
01:15:41:Mona pohandlowa jej tykiem na konferencjach antynarkotykowych.
01:15:46:Bedzie wietna, gliniarze dadz po 50 dolcw |eby j zdominowa, a potem zern,
01:15:53:dyskretny motel, pokj wytapetowany zdjciami Jezusa,
01:16:00:ona jest silna, da sobie rade.
01:16:04:Chryste wiedziaem ze jeste wir,
01:16:07:ale czego takiego si nie spodziewaem. Ty sukinsynu.
01:16:12:To czysta ekonomia, dziewczyna spada nam z nieba, zarobi tysic dziennie
01:16:18:To obrzydliwe, nie mw tak.
01:16:22:Obsuy czterech naraz, jeeli j nakwasimy |zarobi nawet dwa kawaki dziennie,
01:16:28:a moe nawet trzy.
01:16:33:A jeeli rzuc si na ciebie i skuje ci mord, poczujesz si lepiej?
01:16:42:Za kilka godzin dojdzie do siebie i wpadnie w wity gniew,
01:16:47:oparty na mglistym wspomnieniu, e uwid j jaki brutalny Saomaczyk,
01:16:52:nasprycowa ja wd i LSD,
01:16:54:a potem zawlk j do hotelu w Vegas i spenetrowa kady otwr jej maego ciaka
01:16:59:swoim pulsujcym, nie obrzezanym czonkiem.
01:17:04:To obrzydliwe. |Prawda jest bolesna.
01:17:15:Boe pom jej.
01:17:18:Pjdziesz za to do komory gazowej,
01:17:22:a jeli si wymigasz, odel ci do Nevady za gwat i sodomie.
01:17:28:Ona musi to zrobi. |W dzisiejszych czasach nie warto nikomu pomaga.
01:17:44:Hotel Americana? Chce zrobi rezerwacje dla kuzynki,
01:17:49:prosz j odpowiednio traktowa to artystka.
01:17:54:Moe wydawa si troch spita, pisze prac magistersk o Barbarze Straisont.
01:18:02:Nazwisko? Wola bym nie mwi, mj brat jest politykiem, rozumnie pan?
01:18:09:Czuem si jak nazista, ale nie byo wyjcia
01:18:35:Lucy bya chyba kamieniem myskim u naszych szyi,
01:18:39:ale musielimy puci j z prdem
01:18:43:w nadziei za ma popieprzon pami.
01:18:46:Tu masz jeszcze 10 baksw, dowie j bezpiecznie.
01:18:54:Zaatwione, ruszaj powoli, nie moesz przyciga uwagi.
01:19:07:Poszukajmy rybnej restauracji, zjadbym czerwonego ososia.
01:19:25:Spnimy si, musimy i.
01:19:30:Cholerna meskalina.
01:19:34:Mogliby j troch zanieczyci.
01:19:39:Witam wszystkich na trzeciej konferencji prokuratorw dotyczcej narkotykw.
01:19:48:Doc ju wstpw, oto czowiek
01:19:50:ktry rozpozna raka toczcego serca ameryki, dr Ron Bonkwist
01:20:05:Widziaem tych drani w "Swobodnym Jedcu", ale tu s ich cae setki.
01:20:12:Zyskuj na bliszym poznaniu.
01:20:15:Zyskuj? Ja mam ich we krwi.
01:20:17:Nie mw tak, podniecisz ich. |Masz racj.
01:20:21:Najlepszym i najbardziej efektywnym sposobem bdzie prba wyobraenia sobie
01:20:28:jak wyglda umys osoby uzalenionej od narkotykw.
01:20:35:Na przykad narkoman okrela niedopaek skrta jako kokon,
01:20:45:poniewa kojarzy mu si z gsienic.
01:20:51:Co on plecie, trzeba by na kwasie eby porwna jointa do gsienicy.
01:20:58:Zauwacie, e wyrniam w mojej ksice cztery rne
01:21:03:stany spoecznoci palaczy konopi czy marihuany,
01:21:07:oto one: odjazd,
01:21:11:odlot, czad i wykop.
01:21:18:To zwyky wir, co ty wyrabiasz, to jaki koszmar.
01:21:23:Gdy zaczyna wiedzie co si dzieje, moe wskoczy na wyszy poziom
01:21:28:i osign odjazd. Gdy znowu zdoa zmusi si do kontaktu z rzeczywistoci,
01:21:39:wtedy osiga odlot. |Odltot.
01:21:46:Potem moe ju wywindowa si na poziom czadu,
01:21:53:moe sta si jednym z tych facetw z faz.
01:22:00:Sdzi pan e dziwne zachowanie antropolog Margaret Mind
01:22:04:mona tumaczy jej uzalenieniem od Marihuany?
01:22:11:Nie wiem czy mog na to odpowiedzie,
01:22:14:ale pewne jest e gdyby pani Mind w jej wieku palia trawk
01:22:23:maiaby piekielny odlot.
01:22:32:Jeszcze jedna babska dewiacja.
01:22:34:Pieprzona bzdura, bd w kasynie.
01:22:45:Dzikuje bardzo, dzikuje za uwag.
01:22:54:Narkotyki: ponure zagroenie.
01:22:57:Poznaj narkomana, od tego moe zalee twoje ycie,
01:23:02:nie zobaczysz jego oczu za ciemnymi okularami, |bdzie mia zbielae kostki,
01:23:10:spodnie ma poplamione sperm, |bo onanizuje si gdy nie uda mu si kogo zgwaci,
01:23:16:bdzie si chwia i bekota, nie okae szacunku oznace,
01:23:22:narkoman niczego si nie boi, moe bez powodu zaatakowa kad broni, nawet twoj.
01:23:30:Funkcjonariusz zatrzymujcy potencjalnego marihuanist,
01:23:34:powinien natychmiast uy koniecznej siy.
01:23:41:Jeden twj cios uchroni ci przed dziewicioma jego.
01:24:01:Panie Duke jest dla pana wiadomo: |zadzwo do Lucy w hotelu Americana, pokj 1600.
01:24:12:Lucy dzwonia. |Co?
01:24:16:Lucy dzwonia. |Co?
01:24:19:Lucy dzwonia.
01:24:33:Ci dwaj dali mi LSD i zabrali mnie do hotelu,
01:24:40:nie wiem co oni i zrobili, ale to byo okropne.
01:24:45:Co pani dali? |LSD.
01:24:49:Kastracja! Podwjna Kastracja!
01:24:57:Gdzie moja spluwa? |Cholera wie.
01:25:01:Nie zostawiaj mnie w tej matni. |Ty draniu, co zrobie z moim gnatem?
01:25:08:Pokj jest na moje nazwisko. |Fatalnie.
01:25:16:Racja, to mj problem, zadzwoni i uwolni nas od niej.
01:25:22:To zaszo za daleko. |Wezm to pod uwag.
01:25:26:Spoko.
01:25:34:Hotel Americana? Poprosz z pokojem 1600.
01:25:37:Jako twj adwokat radz ci ykn z brzowej buteleczki z mojej kosmetyczki.
01:25:44:Nie wiele, wystarczy may yczek.
01:25:58:Co to za gwno? |Przy tym czysta meskalina to oradka
01:26:07:To adrenochron.
01:26:20:Cze Lucy, dziki Bogu.
01:26:25:Tak to ja. Daem mu nauczk ktrej nigdy nie zapomni.
01:26:30:Co? Nie jest martwy, przez jaki czas nikogo nie skrzywdzi.
01:26:37:Zostawiem go tam, przywaliem mu i wybiem wszystkie zby.
01:26:43:Pomylaem, Jezu co za podo, wykorzysta osob na kwasie.
01:26:47:Mamy problem, ten dra zrealizowa lipny czek i poda ciebie jako gwaranta
01:26:54:Bd szuka was oboje.
01:26:57:Wiem ale nie mona ocenia ksiki po okadce.
01:27:01:Ludzie bywaj zepsuci.
01:27:06:Dlatego nie radz ci dzwoni do tego hotelu,
01:27:11:zidentyfikuj twj numer i zaraz ci zamkn.
01:27:16:Wkrtce przenosz si do Tropiknay,
01:27:19:zamelduj si pod faszywym nazwiskiem, ale podam ci je.
01:27:28:Musz koczy, telefon moe by na podsuchu.
01:27:35:Wiem to byo straszne, ale ju po wszystkim
01:27:38:O Boe kto puka do drzwi.
01:27:47:Jestem niewinny, to Duke!
01:28:19:I z bani, wicej nie usyszymy o Lucy.
01:28:29:Pewnie przeciska si teraz przez ruszta.
01:28:36:Wiesz czego potrzebujemy, troch opium.
01:28:51:Pamitam, e opadem na ko, jego show da mi zego kopa.
01:28:56:Przez chwile mylaem e mu odbio,
01:28:59:e wierzy w atakujcy go niewidzialnych oprawcw,
01:29:03:ale pokj znw by cichy.
01:29:07:Skd ten towar? |Niewane jest czyciutki.
01:29:13:Jakiego klienta przewioze? |Sataniste.
01:29:18:Mylaem e jest tylko jedno rdo, nadnercze, w ywym ludzkim ciele.
01:29:27:Wiem, ale go nie mia forsy eby mi zapaci.
01:29:31:Zaproponowa mi ludzk krew mwic e nic tak nie daje kopa. |Mylaem e artuje.
01:29:38:Powiedziaem e wezm 30 gram czystego adrenochronu, |albo moe wieej adrenaliny.
01:29:47:Czuem e towar zaczyna dziaa.
01:29:50:Pierwsza fala przypominaa mieszank meskaliny z bededryn.
01:29:55:Zachciao mi si popywa.
01:30:01:Zgarneli tego kolesia za molestowanie dzieci.
01:30:06:Przyrzeka e tego nie zrobi, "Po co miabym pieprzy dzieci, s za mae",
01:30:13:co miaem robi, nawet pieprzony wilkoak ma prawo do porady prawnej,
01:30:19:nie mogem mu odmwi,
01:30:24:chwyci by n do papieru i wyci by mi szyszynk.
01:30:33:Obd.|Czemu nie, moglibymy troch tego zdoby,
01:30:40:zjec ych i zobaczy co si stanie.
01:30:43:Troch czego?
01:30:49:Wycigu z szyszynki. |Dobry pomys, jeden strza tego towaru
01:30:56:zamieni by ci w co z cholernej encyklopedii medycznej.
01:31:05:Wspaniae cycki. |Chopie, baka by ci spucha jak arbuz,
01:31:10:w dwie godziny przyty by 50 kilo,
01:31:15:wyrosn ci szpony, gruczoy, brodawki,
01:31:19:a na plecach wymacasz 6 wielkich owosionych cyckw.
01:31:25:Fantastycznie!|Olepniesz,
01:31:30:ciao zamieni si w wosk, wpakuj ci na kaczki,
01:31:36:bedziesz wzywa pomocy gosem szopa pracza.
01:31:43:Stary wprowadz wszystko, ale nigdy nie zapodabym szyszynki.
01:31:49:Dokocz swoj  pieprzon opowie! Co z tymi gruczoami?
01:31:55:Jezu ten towar niele da ci w dekiel, ale masz twarz, zaraz eksplodujesz.
01:32:09:Mgby wrzuci mnie do basenu?
01:32:15:Gdybym teraz wrzuci ci do basenu, uton by si jak cholerny kamie.
01:32:20:Wzioe tego za duo, za duo.
01:32:27:Nie walcz z tym, dostaniesz bbli na mzgu, udaru ttniaka,
01:32:32:oderwiesz si i umrzesz
01:32:39:Zabijaj nie winnych ludzi!
01:32:41:Stumiono nadziej milionw ludzi na pokj i wolno,
01:32:47:a wic dzi olbrzymi, milczc wikszo, powicenie za powicenie
01:33:22:Co za pojeb puci wanie t piosenk akurat w tej chwili.
01:33:31:Gdy si ocknem poczuem obrzydliwy klimat tego pokoju, niewypowiedzian ohyd.
01:33:40:Jak dugo tu leaem, a te lady przemocy? Co tu si stao?
01:33:49:Znalazem lady przemysowej konsumpcji, prawie kadego draga znanego
01:33:53:cywilizowanemu czowiekowi od anno domini 1544.
01:34:13:Jaki pun potrzebowa by upin kokosowych i skrek melona,
01:34:17:czy narkomani odpowiadaj za te nie zjedzone frytki i kaue ketchupu na komodzie?
01:34:25:Moliwe, ale skd tu tyle wdy
01:34:28:i te pornosy wysmarowane musztard zastyg w te skorupy.
01:34:33:To nie s lady po bogobojnym punie, to byo zbyt dzikie, zbyt agresywne.
01:34:39:Po rce tak, bym mg je widzie.
01:34:44:Po rce tak, bym mg je widzie.
01:34:50:Niejasne wspomnienia i ze reminiscencje, we si w gar.
01:34:58:Ile nocy i dziwnych porankw trwa ten obd.
01:35:18:Wiedziaem e stao si co ohydnego
01:35:28:Kto to? O cholera to ja!
01:35:36:Nie! Prosz jestem tylko pokojwk!
01:35:45:Aresztuj ci.
01:35:47:Uzya drugiego klucza, wanie glansowaem buty, zatrzymaem j.
01:35:51:Kto ci opaca | Nikt jestem pokojwk.
01:35:54:Stanowisz tego cz. |Czego?
01:35:57:Pieprzonej siatki narkotykowej, wiesz co si dzieje w hotelu.
01:36:02:Jestecie glinami, bierzecie udzia w konferencji,
01:36:07:przyrzekam przyszam tylko posprzta pokj, nic nie wiem o adnych narkotykach
01:36:12:Nie mw e nie syszaa o Gormanie. |Nic nie wiem.
01:36:19:Moe mwi prawd, moe nic o tym nie wie.
01:36:23:Przysigam e nie wiem
01:36:29:Moe by nam pomoga. |Zrobi co chcecie, nie znosz narkotykw.
01:36:36:My te. |Moe j zaangaujemy, zobaczymy czego si dowie.
01:36:41:Poradzisz sobie? |Z czym?
01:36:43:Codziennie jeden telefon, informacje nie musz do siebie pasowa,
01:36:48:Bdziecie za to paci? |Oczywicie
01:36:53:Ale jeli piniesz cho swko, na reszt ycia trafisz do mamra.
01:36:59:Imi?|Alice.
01:37:04:Znajdziecie mnie w prasowalni. |Dobrze Alcie,
01:37:12:Skontaktuje si z tob inspektor Arthur Rock,
01:37:17:bdzie udawa polityka, na pewno go rozpoznasz
01:37:21:Inspektor Rock bdzie paci ci gotwk
01:37:24:1000 dolarw dziewitego kadego miesica.
01:37:27:Zrobi za to wszystko. |Nie tylko ty.
01:37:33:oto haso rka rk myje, gdy je usyszysz odpowiesz :niczego si nie boje
01:37:39:Powtrz.|Niczego si nie boje.
01:37:41:Jeszcze raz! |Niczego si nie boje.
01:37:43:Bardzo dobrze, a teraz wypieprzaj std
01:37:46:Mio byo ci pozna.
01:37:49:Nie musisz sprzta pokoju, zostaw o pnocy pod drzwiami rczniki i mydo.
01:37:54:W tan sposb unikniemy podobnych incydentw,
01:37:58:S jeszcze uczciwi ludzie.
01:38:05:Potrzaskane wspomnienia wyaniajce si z mgy czasu,
01:38:11:tylko nacinij play.
01:38:14:Oto amerykaskie marzenie, siedzielimy na gwnym nerwie
01:38:20:W dziecistwie waciciel zawsze chcia uciec z cyrkiem,
01:38:24:a teraz sukinsyn ma wasny.
01:38:28:To prawdziwa licencja na okradanie.
01:38:32:Spenienie amerykaskiego marzenia.
01:38:38:Witajcie w krainie szczcia.
01:38:41:Posuchaj, przejdmy do rzeczy, ile za map?
01:38:47:A ile masz? |Ile by chcia za map?
01:38:51:Zaczekaj tu zaraz wrc.
01:38:53:Obd, to nie miao sensu, rozpaczliwie potrzebowaem faktw.
01:39:07:Co tu si kurwa dzieje? Gdzie jest mapa?
01:39:12:Odpuc sobie, zaatakowaa starego i odgryza gow barmanowi.
01:39:15:Glinaiarze skuli ja i zabrali.
01:39:20:To twj samochd?
01:39:23:Chce map, jest tyle zoologw.
01:39:27:Powstrzymajcie ich!
01:39:29:Nic nie rozumiecie gupcy, to wasno banku wiatowego.
01:39:33:Nie ma cyrku bez namiotu.
01:39:36:Dach si kompletnie zaci!
01:39:39:Co wysiado w silniku.
01:39:41:Jestemy jedcami burzy.
01:39:43:Gdzie jeste mapi bie?
01:39:48:To wy gosowalicie na Hapmreya i zabilicie Jezusa.
01:39:52:Wyranie czu byo kopoty, posunlimy si za daleko.
01:40:04:Moliwoc fizycznego i psychicznego zaamania jest bardzo realna,
01:40:10:adnego wspczucia dla diaba,
01:40:15:kup bilet, rusz w drog.
01:40:25:Chce ci sprzeda troch czystej Hery.
01:40:38:To ostry towar.
01:40:50:Wanie wrciem z pieprzonego Wietnamu.
01:41:00:Chce ci sprzeda troch czystej Hery.
01:41:08:Cholera ty sukinsynu, zatrzymaj si, zabij ci, zabije.
01:41:36:Mentalno Las Vegasm, co za wstrtny antalizm.
01:41:41:Powane przestpstwo zawsze pozostaje nie zauwaone.
01:41:49:Czoweik lduje w pnocnym Vegas, gdzie ostro dostanie po dupie
01:41:54:i gdy przepdzaj ci z tanich bud w rdmieciu.
01:42:02:"Gwiazda pnocna" bya dla nas dobrym schronieniem,
01:42:06:adnych zaczepek, gadania, dobre miejsce do odpoczynku.
01:42:11:Nie byem nawet godny, atmosfera "Gwiazdy pnocnej" upia moj czujno.
01:42:19:Dwie szklanki mroonej wody z lodem.
01:42:31:Dwie
01:42:41:Wygldaa jak karykatura Jaine Russel. Ona tu rzdzia.
01:42:52:Zrobi to odruchowo, ale widziaem e nas spokj zaraz runie.
01:43:11:Co to jest? |Serwetka.
01:43:15:Nie chrza, wiem co to znaczy, ty gruby alfonsie.
01:43:21:To imi konia ktrego miaem, licznotko z zaplecza.
01:43:25:Pytajnik by pogrubiony.
01:43:27:Suchaj no sukinsynie, wiele znosz w tej norze, |ale latynoski alfons to przesada.
01:43:38:To wie kady.
01:43:45:Zapa rachunek i wyno si, mam wezwa gliny?
01:43:51:O cholera.
01:44:01:Wezwa gliny?
01:44:28:Ile za to ciasto cytrynowe?
01:44:31:W oczach miaa stracha, ale mzg nastawiony by na przetrwanie.
01:44:36:35 centw.
01:44:38:Ile za ciasto?|35 centw.
01:44:42:Zasyfione miasto, nie kochanie,
01:44:46:cae ciasto, cae ciasto.
01:45:12:Trzy, cztery?
01:45:16:Pi?
01:45:18:Niech bdzie.
01:45:46:Czekam w samochodzie.
01:46:45:Widok noa przywoa przykre wspomnienia,
01:46:48:jej oczy zdradzay e niegdy podcito jej gardo.
01:46:52:Gdy wyszlimy, bya nadal sparaliowana.
01:47:04:Byo ju po wszystkim, zamalimy kade prawo panujce w Las Vegas.
01:47:10:Drczylimy mieszkacw, niepokoilimy turystw i sub,
01:47:15:jedyn szanse stanowi fakt e posunlimy si tak daleko,
01:47:20:e nikt dziercy wadze, nie mgby w to uwierzy.
01:47:26:Mj adwokat ma by na lotnisku za 15 minut, uda si nam?
01:47:37:O kurwa. |O cholera, o cholera.
01:47:41:O kurwa, o Boe, ty sukinsynu.
01:47:46:Nie w t stron. |Odpieprz si grubasie
01:47:57:Skr tutaj! Skr tutaj!
01:48:08:Cholera zgubilimy si,
01:48:12:co my robimy na tej zapominanej drodze.
01:48:15:Lotnisko jest tam, jasna cholera.
01:48:21:Nigdy nie spniem si na samolot.
01:48:54:Wyrzuc ci tu przy samolocie.
01:48:56:Pierdol si, zwal na mnie ca win, ukrzyuj mnie
01:49:01:Powiesz e apae okazj na lotnisku, a ja ci podrzuciem
01:49:07:Ty draniu. |Wysiadaj.
01:49:19:Posuchaj,
01:49:22:nie daj si nabra tym winiom,
01:49:25:w razie kopotw moesz wysa telegram we waciwy sposb.
01:49:29:I wytumaczy si, jaki dupek napisa o tym wiersz
01:49:34:dobra rada jeli masz w gowie gwno.
01:49:45:Oto i on, boski prototyp,
01:49:49:mutant ktry nigdy nie wszed do masowej produkcji,
01:49:53:zbyt pokrcony by y i zbyt rzadki by umrze.
01:50:32:Teraz wszyscy mamy odjazd na przetrwanie,
01:50:36:zabrako paliwa napdzajcego lata 60-te,
01:50:39:to bya fatalna rysa na odlocie Teamoty Leely,
01:50:42:rozbija si sprzedajc poszerzona wiadomo
01:50:46:nie mylc o rzenickich hakach rzeczywistoci
01:50:49:czyhajcych na tych ktrzy brali go powanie
01:50:52:na aosnych kwasowych odlotowcw kupujcych pokj i zrozumienie
01:50:56:po 3 dolarw za dziak.
01:50:58:Ale ich strata i upadek jest rwnie naszym.
01:51:04:Leely pogry styl ycia, ktry sam pomg stworzy,
01:51:09:pokolenie wiecznych kalek, upadych poszukiwaczy
01:51:14:ktrzy nigdy nie pojli mistycznej uudy kultury kwasu
01:51:18:beznadziejnego zaoenia, e kto, a przynajmniej jaka sia
01:51:23:podsysa wiateko na kocu tunelu.
01:51:33:Do LA prowadzia tylko jedna droga, midzystanowa 15
01:51:37:pas szybkiego ruchu przed Baker,
01:51:42:potem Hollywood freeway, prosto w szalone zapomnienie,
01:51:45:bezpieczestwo, niepami,
01:51:48:jeszcze jeden pojeb w krlestwie pojebw.
01:52:12:Las Vegas Parano egna.
01:52:20:THE END
01:52:22:Napisy poprawia _Nadi_
01:52:26:Odwied www.NAPiSY.info
